środa, 19 lutego 2014

The first chapter

Zoe
Obudził mnie blask słońca wpadający przez moje okno.Przetarłam oczy i ziewnęłam.Dzisiaj była sobota ,więc nie szłam do szkoły.Podeszłam do szafy i wybrałam ubrania.Padło na czarne spodnie i flanelową koszulę w kratę.Przeczesałam swoje długie,brązowe włosy i spięłam je w kitkę.Na nogi założyłam glany i zeszłam na dół.Zrobiłam sobie tosty i nalałam kawy.Rodzice znowu gdzie gdzieś razem wyszli.Umówiłam się z Loreen,na wieczór filmowy,ale do wieczora zostało jeszcze trochę czasu.
Lily
Obudziła mnie mama informując o tym,że muszę się dzisiaj zająć młodszą siostrą.Rodzice prazują zawsze,nawet w sobotę.A,że nie chcą zatrudnić niańki to ja nią jestem.Wzięłam szybki prysznic i lekko pomalowałam swoją twarz.Z szafy wyjęłam czarne rurki,a do nich koszulę jeansową.Swoje długie włosy zaplotłam w kłosa.Zjadła śniadanie przygotowane przez kucharkę i wyszłam na plac z Brego- moim psem.
Zoe
Postanowiłam pójść na spacer narzuciłam na siebie czarną kurtkę i wyszłam.Poszłam nad jezioro.Usiadłam na  ławce i przyglądała się ludziom.Wszyscy byli tacy smutni.Nie rozumiem tego.Ja jestem optymistką i świat widzę przez ,,różowe okulary'' .Podeszłam do chłopaka siedzącego na trawie:
-Coś się stało?-spytałam
-Nie.
-Przecież widzę.
-Widocznie ,źle widzisz.-powiedział i odszedł.
Lily
Na spacer poszliśmy do parku,skejt parku.Uwielbiam jeździć na desce chociaż na taką nie wyglądam. Dzisiaj uprawiałam inny sport.Biegałam w okół Londynu.Nagle wpadłam na jakiegoś chłopaka.Leżałam na betonie,na nim.Podniosłam lekko twarz i zaśmiałam się. Pomógł mi wstać i powiedział:
-Przepraszam.Nazywam się Wiliam.0podał mi rękę.
-Lily.-odpowiedziałam
-Może dałabyś mi numer telefonu?-spytał
-Jasne.-zapisałam mu na dłoni i pobiegłam dalej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz